Cmentarzysko ekstraklasy
Ekstraklasa w 1/16 finału Pucharu Polski pokazała, że nie jest wcale taka ekstra. Czy porażki zespołów z najwyższego szczebla są dziełem przypadku?
W poprzedniej fazie z rywalami z niższych klas pożegnały się Zagłębie Lubin (Siarka Tarnobrzeg), Wisła Kraków (Odra Opole), Cracovia (Znicz Pruszków), Wieczysta Kraków (Avia Świdnik), do tego odpadły Legia Warszawa i Pogoń Szczecin. To był wstęp do tego co wydarzy się w końcówce października. Niby ta nasza ekstraklasa się rozwija sportowo, choć chyba jednak zbyt wolno, ale w Pucharze Polski dochodzi do jej regularnych kompromitacji. Przypadek Lecha Poznań nie jest do wytłumaczenia. Do trzecioligowca, który jest pomiędzy meczami z Moravią i Naprzodem Jędrzejów przyjeżdża mistrz Polski w silnym składzie. Kolejorz w poprzednich starciach strzela gole Sunderlandowi (1:1) i Legii Warszawa (2:1), a nie potrafi Siarce Tarnobrzeg (0:1). Czy w Pucharze Polski gra się trudniej niż w Lidze Europy i ekstraklasie? Na pewno nie. Brakuje podejścia piłkarzom zarabiającym krocie, wystarczy na nich dobrze przygotować chłopaków, którzy nie dostają w swoim klubie zwykle kasy na czas. W Tarnobrzegu Lech miał problemy ze stwarzaniem okazji, nie było widać wielkiej determinacji, nie było też widać jakości, która jest. Nikt z tych, którzy w lidze dostają mniej minut w 1/16 finału Pucharu Polski nie orał na boisku w Tarnobrzegu i sensacja stała się faktem. Może nadużywamy słowa sensacja, a ekstraklasowicze mają gdzieś krajowy puchar? GKS Katowice stosunkowo łatwo poległ na Górniku Łęczna, Radomiak stracił kontrolę i przegrał w Świdniku. Piłkarze Radomiaka mogą pod publikę powiedzieć PRZEPRASZAM, lecz za parę dni zapomną o kompromitacji. Pucharowych aspiracji nie ukrywa właściciel Korony Kielce, Łukasz Maciejczyk. Przed spotkaniem z Polonią Warszawa znajdował się w doskonałym humorze, ale jego piłkarze mu go popsuli. Korona zagrała nieskutecznie (okazja Mariusza Stępińskiego w 35 minucie przy 1:0 – klops sezonu), schematycznie, chyba za mało biegali i za słabo bronili. Nie można porównywać zarobków obu zespołów, to inne światy, a od zespołu Roberta Kolendowicza należy wymagać znacznie więcej. Gadanie głupot w stylu BIERZEMY NA KLATĘ nikogo nie przekona, nikogo nie pocieszy, a najbardziej szkoda właściciela, który chciałby spełnić swoje marzenie i wprowadzić Koronę do europejskich pucharów. Takich ludzi w naszej piłce było więcej, ale zapomina się chyba zawodnikom z przepłaconej ekstraklasy jasno określać cele i wymagać wyników. Piłkarze mają tak dobrze, że cieszą się z zarobków, osiągnięcia sportowe schodzą na dalszy plan i widać to w rozgrywkach Pucharu Polski, a może też po prostu nie potrafią? Indywidualności też jest niewiele, nie ma kto robić różnicy w bojach z walczącymi i dobrze przygotowanymi ekipami z niższych klas. A kibice? Trudno, muszą jakoś przeżywać bolesne dla nich porażki, a życie toczy się dalej. /JKM/ Fot. WajdaFoto / Łukasz Rysiak
Ekstraklasa w 1/8 finału Pucharu Polski
Górnik Zabrze (rywal: Avia Świdnik)
Jagiellonia (Termalica Nieciecza)
Raków Częstochowa (Polonia Warszawa)
Wisła Płock (Górnik Łęczna)




